poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 1

   *2 lata wcześniej, dzień przeprowadzki, rano*
Dziś przeprowadziliśmy się do Bostonu. Jestem wściekła. Wprawdzie nasz dom jest większy niż tamten. Ma też większy i ładniejszy ogród, ale nic nie zastąpi moich przyjaciół. Jest ostatni tydzień wakacji. Już za pięć dni idę do mojej nowej szkoły. Boję się, ponieważ nie znam tu nikogo. Mój pokój jest na pierwszym piętrze. Przed oknem mam wysokie drzewo. Przyda się jeśli będę wracać późno, żeby rodzice się nie denerwowali. Ha! Dobry żart. Nie będę wracać późno, bo nie mam znajomych, a nawet jeśli to moich rodziców pewnie by nie było w domu. Po rozpakowaniu wzięłam długą kąpiel z słuchawkami na uszach. Uwielbiam to robić. Zajęło mi to około godziny. Zeszłam na dół i czekały na mnie zrobione przez moją mamę kanapki. Zjadłam je i mama oznajmiła mi, że mam iść do sklepu po zakupy. Gdy wróciłam rodziców nie było. Na lodówce znalazłam karteczkę: 'Zrób sobie coś do jedzenia, my wrócimy wieczorem. Kocham Cię. mama'. Postanowiłam zjeść coś na mieście. Ubrałam buty i wyszłam...
   *popołudnie*
Wróciłam do domu i odpaliłam laptopa. Zadzwoniłam na skype do mojej przyjaciółki. Rozmawiałyśmy kilka godzin. Gdy skończyłyśmy rozmawiać włączyłam piosenkę i z słuchawkami na uszach zasnęłam.
  *pierwszy dzień szkoły*
Wstałam, zjadłam śniadanie i przebrałam się w mój szkolny mundurek, który musiałam nosić okazyjnie. Tata zawiózł mnie pod szkołę i odjechał zostawiając mnie samą na pastwę losu i ludzi ze szkoły... Nie było tak źle. Pani dyrektor powitała nas w szkole i powiedziała parę spraw organizacyjnych. Wyszłam ze szkoły i poszłam do domu. Idąc widziałam chłopaka, który mi się przyglądał. Uśmiechnął się do mnie, więc odwzajemniłam uśmiech. Dotarłam do domu. Dostałam SMS-a o treści 'Masz ładny uśmiech'.To ten chłopak. Odpisałam mu: 'Skąd masz mój numer?' Nie odpisał, więc pomyślałam, że ktoś sobie robi żarty. Włączyłam Tv i obejrzałam jakiś film. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i poszłam do parku. Gdy mieszkałam w Londynie chodziłam do parku. Wzięłam książkę, ubrałam buty i wyszłam, zamykając drzwi na klucz. Szłam po parku szukając wolnej ławki. Znalazłam jedną zaraz obok jeziorka. Usiadłam i zaczęłam czytać. Było tam tak cicho i spokojnie. Po chwili ktoś podszedł.
-Mogę usiąść? -zapytał
-Tak. -powiedziałam.
-Jesteś nowa?
-Skąd wiesz? -zdziwiłam się.
-Nikt z mieszkańców nie siada na tej ławce.
-Czemu? -wstałam.
-Nieważne. Jestem Mike, a ty?
-Melissa, ale mów mi Mel.
-Ok. Skąd jesteś?
-Z Londynu. Niedawno się przeprowadziliśmy.
-Może pomógłbym ci w szkole? No wiesz, na przykład pomogę ci trafić do klas.
-Dzięki, ale nie chcę sprawiać kłopotu. -powiedziałam i chciałam odejść.
-To żaden kłopot. Odprowadzę cię do domu.
-Jeśli tylko chcesz.
Gdy byliśmy już pod moimi drzwiami odezwał się pierwszy.
-To widzimy się jutro o 7.30 tutaj.
-Ok. Dzięki. Do zobaczenia.
Weszłam do domu. Była już 19.00 ,więc zrobiłam sobie kolacje i włączyłam Tv. Gdy zjadłam nalałam sobie do wanny gorącej wody i wzięłam długą kąpiel.
 *następny dzień*
Znowu wstałam, zjadłam śniadanie, ubrałam się, tym razem normalnie, i wyszłam do szkoły. Punktualnie o 7.30 do drzwi zadzwonił Mike.
-Cześć. -powiedział.
-Cześć. Idziemy?
-Pewnie. -ubrałam buty, wzięłam torbę i wyszliśmy zamykając drzwi.
 Doszłam do szkoły i od razu poszłam do sekretariatu po plan lekcji i kluczyk do szafki. Pierwszą lekcją według planu była historia, w sali 326. Nie miałam pojęcia jak tam dotrzeć, więc poprosiłam o pomoc Mike'a. Ten się uśmiechnął z wyższością i zaprowadził mnie do sali.
-To tutaj.-powiedział wskazując na drzwi-Przyjdę po ciebie po lekcji. Czekaj tu na mnie.
-Ok.
Pomachał mi i poszedł do swojej klasy. Na historii nie działo się nic ciekawego. Po lekcji czekałam tylko chwilę i zjawił się Mike.
-Co masz teraz?
-Matematykę.
-Która sala?
-430.
-To idziemy.
I tak minął cały dzień w szkole. Mike okazał się miłym chłopakiem. Opowiedział mi trochę o sobie. Dowiedziałam się, że ma 19 lat, jego ojciec zmarł i ma siostrę. Po powrocie poczułam, że jestem bardzo głodna. W domu nie było niczego do jedzenia, więc poszłam na zakupy. Po drodze spotkałam chłopaka, który wysłał mi SMS-a. Uśmiechnął się i poszedł w przeciwną stronę. Po zakupach wróciłam do domu. Zjadłam obiad, spakowałam książki na następny dzień i oddałam się relaksowi, czyli słuchaniu muzyki. Rodzice wrócili ok. 21.00. Opowiedziałam o dzisiejszym dniu, pomijając Mike'a. Tata nie pozwalał mi się spotykać z chłopcami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz